Dużo się mówi o miksowaniu stylów w jednym mieszkaniu, w otwartej zabudowie, gdzie mamy trochę więcej przestrzeni by umieścić tam wybrane meble i dekoracje. To wcale nie takie łatwe zadanie, nawet jak się wie, co się lubi…a czego nie. Znalazłam odpowiedni przykład aranżacji, który ujął mnie wyważeniem pomiędzy tym, co niezbędne i tym, co służy tylko do dekoracji oraz nie trzyma się sztywno jednego stylu. To nie mieszanka ekscentryczna, kontrastowa i jednoznaczna – to aranżacja, która subtelnie łączy nowoczesność z klasyką, prostotę z finezją i nie do końca ma się wrażenie, że jest to mix. Granice pomiędzy stylami spotykają się delikatnie i zarazem się zacierają, bo to siła tej aranżacji. Dzięki zastosowaniu łagodnej palety barw – od bazowej bieli i szarości z beżami do pojedynczych plam czerni – mieszkanie jest przejrzyste, jasne, ale nie chłodne. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu !

